Ogłaszam detronizację klona. Tytuł królowej samosiejstwa otrzymuje BRZOZA.
Skąd się tyle tego wysiało? Zawsze tak było, tylko nie zauważałam? Niemożliwe - mieszkałabym w brzozowym lesie. Albo buki. Pierwszy raz w życiu zauważyłam siewkę buka. Myślałam, że wyrośnie z tego jakiś dziwny kwiat. Na początku kwietnia tak myślałam. Nie wyrwałam, bo przecież "Ciekawe Co z Tego Wyrośnie" (C.C. z T.W. - dzięki temu mam plantację topinamburu i trojeści amerykańskiej). A już na początku czerwca wszystko jak należy: liście z origami i pieńki - buki jak żywe.
Odziedziczyłam dziki ogród - tak przynajmniej myślałam, okazało się jednak, że był cały czas pod ścisłą i wcale nie prostą kontrolą, i nawet wiem czyją. Te wszystkie wychuchane ogrody nie wymagają żadnej pracy - iglaki i kolorowe krzewy podsypane korą i równiutki trawnik strzyżony co sobotę. A ja naiwniaczka myślałam, że mam ogród dla leniwych.
Skąd się tyle tego wysiało? Zawsze tak było, tylko nie zauważałam? Niemożliwe - mieszkałabym w brzozowym lesie. Albo buki. Pierwszy raz w życiu zauważyłam siewkę buka. Myślałam, że wyrośnie z tego jakiś dziwny kwiat. Na początku kwietnia tak myślałam. Nie wyrwałam, bo przecież "Ciekawe Co z Tego Wyrośnie" (C.C. z T.W. - dzięki temu mam plantację topinamburu i trojeści amerykańskiej). A już na początku czerwca wszystko jak należy: liście z origami i pieńki - buki jak żywe.
Odziedziczyłam dziki ogród - tak przynajmniej myślałam, okazało się jednak, że był cały czas pod ścisłą i wcale nie prostą kontrolą, i nawet wiem czyją. Te wszystkie wychuchane ogrody nie wymagają żadnej pracy - iglaki i kolorowe krzewy podsypane korą i równiutki trawnik strzyżony co sobotę. A ja naiwniaczka myślałam, że mam ogród dla leniwych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz